Rewolucja żywieniowa w szkole 2015

Dziś „przychodzę” do Was z moimi małymi przemyśleniami… Już jutro 1 września, rozpoczęcie roku szkolnego. I właśnie o tym będzie mowa. A że mój blog kręci się wokół zdrowego żywienia i aktywności fizycznej, niżej znajdziecie kilka słów właśnie na ten temat.


16 czerwca na stronie Rządowego Centrum Legislacji został przedstawiony projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczący produktów sprzedawanych uczniom w sklepikach szkolnych. Usłyszałam o tym w radio, trochę poczytałam na ten temat w internecie, podyskutowałam z Mateuszem… Bądź co bądź, mamy odmienne zdanie na ten temat, aczkolwiek ja przedstawię jedynie swoje. Może zacznijmy od tego, że wymienię kilka zmian:

  • kanapki na bazie pieczywa razowego, bezglutenowego lub pełnoziarnistego
  • przetwory mięsne nie mogą zawierać więcej niż 10 g tłuszczu na 100 g produktu
  • wyłączenie z diety sera topionego
  • brak soli i sosów (w tym majonezu), z wyłączeniem ketchupu – min. 120 g pomidorów na 100 g gotowego produktu
  • sprzedaż sałatek na bazie warzyw i owoców w opakowaniach jednostkowych
  • mleko bez dodatków cukru
  • napoje sojowe, ryżowe, owsiane, migdałowe itp.
  • jogurty, kefiry, maślanki, sery twarogowe, mleko zsiadłe itp.
  • zbożowe produkty śniadaniowe bez dodatku cukrów
  • warzywa i owoce surowe lub przetworzone, o niskiej zaw. sodu i soli, bez dodatku cukrów
  • soki/przeciery/musy/koktajle owocowe i warzywne
  • dostęp do świeżej wody pitnej bez ograniczeń
  • herbata, napary owocowe, kawa zbożowa, kakao naturalne, kompot owocowy – bez dodatku cukrów, z mlekiem lub napojami zastępującymi mleko
  • nasiona roślin strączkowych, orzechy, nasiona, tłuszcze
Tak swoją decyzję uzasadnia Minister Zdrowia, Marian Zembala:

„Sytuacja w zakresie żywienia dzieci i młodzieży w Polsce pod wieloma względami jest niezadowalająca. Diety młodego pokolenia są często nieprawidłowo zbilansowane, charakteryzują się zbyt dużą zawartością niektórych składników pokarmowych, przy wyraźnych niedoborach innych składników. U części dzieci i młodzieży obserwuje się nadmierne spożycie żywności, przez co kaloryczność diety przekracza wydatek energetyczny, co z kolei prowadzi do obserwowanego w ostatnich latach wzrostu nadwagi i otyłości wśród dzieci i młodzieży.”

Moim zdaniem, ma stuprocentową rację! Bardzo dobrze, że wreszcie ktoś o tym pomyślał. Ale pojawia się pytanie, czy to coś da? Czy dzieci i młodzież z chęcią będą sięgały po sałatki owocowe zamiast paczki chipsów? Czy z entuzjazmem wybiorą kompot owocowy zamiast puszki coca coli? Obserwowałam przez 12 lat nauki w polskich szkołach takie zachowania, sama byłam ich świadkiem, a co więcej, czynnie brałam w tym udział. Nie boję się powiedzieć, że w szkole podstawowej nie dbałam o to, co jem. Po drodze na zajęcia zazwyczaj zachodziłam do sklepu i kupowałam słodką bułeczkę. Sklepik „dofinansowywałam” rzadko, zawczasu pamiętałam o moim drugim śniadaniu. I właśnie takie jedzenie spowodowało moje problemy z wagą, oponkę na brzuchu oraz toporne uda. Czy nie warto myśleć wcześniej o swoim ciele, zdrowiu i samopoczuciu? Nie przeczę temu, że czekolada powoduje wydzielanie endorfin, ale dlaczego nie doprowadzić do wzrostu poziomu hormonu szczęścia poprzez uprawianie sportu? Ale o tym za jakiś czas, bo zbaczam z drogi…
Jak już pewnie wiecie, w gimnazjum bardziej uważałam na to, co jem. Tam już nie było sklepiku, ale nie przeszkadzało to uczniom, ponieważ po drodze do szkoły można było zajść do sklepu osiedlowego bądź nowowybudowanego hipermarketu i kwestia posiłku była załatwiona. Za to w liceum nie pozwalałam sobie na żadne z takich wybryków. Nie po to, aby się pokazać, ale po prostu obrzydzały mnie odgrzewane w mikrofalówce pizzerki z lejącym się po wierzchu majonezem i ketchupem, za które trzeba było zapłacić ok. 4 zł. Za taka sumę mogę kupić składniki na zdrową sałatkę! Ja do szkoły codziennie zabierałam lunch boxy, na długiej przerwie każdego dnia jedliśmy je z moim M. i cieszyliśmy się wspólnie takim posiłkiem. Ja byłam zadowolona, że mogę sprawić przyjemność Ukochanemu, a on za to był najedzony, bo wiem, że sam sobie by tego śniadania nie wziął 😀 Miałam to szczęście, że zdarzało się dla M. również przynieść mi jedzonko do szkoły ♥
Ach, jak cudownie jest sobie przypomnieć ile razy upominałam moje koleżanki, aby nie piły energetyków oraz nie kupowały kolejnego batona. Aż mi się łezka w oku zakręciła ;(

Nieprawidłowości w żywieniu młodzieży potwierdza badanie HBSC (ang. Health Behaviour in School-aged Children). Badania zostały przeprowadzone w 2010 roku, a to niektóre z wniosków:

  • Istotnym błędem jest notowany w dietach młodzieży nadmiar tłuszczu ogółem i węglowodanów prostych (głównie glukozy i fruktozy)
  • Niepoprawna struktura makroskładników wynika m.in. ze znacznego udziału w żywieniu młodzieży produktów typu fast food, dużej ilości słodyczy i słodkich napojów
  • Biorąc pod uwagę asortyment produktów, w diecie młodzieży brakuje odpowiedniej ilości warzyw i owoców
  • Wyniki badań HBSC dowodzą, że tylko co trzeci nastolatek codziennie jada owoce
  • Wyniki dotyczące spożywania warzyw są jeszcze bardziej niepokojące – średnio tylko co czwarty nastolatek ma w zwyczaju spożywanie takich produktów każdego dnia
  • W dietach młodych ludzi brakuje także odpowiedniej ilości mleka i jego przetworów, ryb oraz pełnoziarnistych produktów zbożowych. Nie brakuje natomiast pieczywa pszennego, ziemniaków, żywności wysokoprzetworzonej, słonych i słodkich przekąsek
  • Taki sposób żywienia często skutkuje nieodpowiednią podażą wapnia, witaminy C, kwasu foliowego, potasu, a także błonnika, witaminy D, żelaza, cynku czy magnezu – przy jednoczesnym nadmiarze sodu w diecie
  • Śniadanie, definiowane jako coś więcej niż szklanka soku czy mleka, spożywa w Polsce tylko około 60% nastolatków
  • Monotonia i brak urozmaicenia odżywiania
  • Nadużywanie spożywania smażonych, tłustych potraw
  • Brak regularności w spożywaniu posiłków i jedzenie w pośpiechu
  • Odchudzanie się w oparciu o niekonwencjonalne diety (głównie dziewczęta)
Z danych UNICEF wynika, że w latach 2002-2012 wzrósł w Polsce z 7 do 17 proc. odsetek dzieci z nadwagą. Z kolei dane Instytutu Żywności i Żywienia mówią, że odsetek dzieci z nadwagą, w zależności od województwa, wynosi od 22 do 32 proc. Specjaliści zwracają uwagę, że błędy żywieniowe są przyczyną licznych schorzeń, m.in. otyłości, chorób układu sercowo-naczyniowego, cukrzycy, nowotworów. A więc nie chodzi mi tutaj tylko o szczupłą sylwetkę, a właśnie o Wasze zdrowie (wiem, że czyta mnie mnóstwo osób w wieku szkolnym)!
Pamiętajmy jednak, że jedzenie zdrowych posiłków powinno być nawykiem wyniesionym z domu. To właśnie w takim miejscu powinny być dziecku wpajane najważniejsze wartości. Niestety, nie w każdej polskiej rodzinie tak jest. Aby tą sytuację naprawić, uczyć będzie szkoła, jak na oświatową instytucję przystało.

Jeżeli ktoś ma ochotę, zapraszam do zapoznania się z całym rozporządzeniem tutaj.

Podzielę ten post chyba na dwie części, w drugiej trochę więcej o aktywności fizycznej w szkołach 🙂

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Z chęcią przeczytam Wasze opinie, dajcie znać w komentarzach 🙂

 

 

 

 

 

my new Babys ♥ Adidas Duarmo 6 & Reebok Elements Legging
  • Anonimowy

    Uważam tak samo jak Ty na temat tego że powinno byc zdroowe jedzonko w sklepikach<3

  • Super poscik kochana :*

  • Dziękuję serdecznie ♥

  • Właśnie tak powinno być wszędzie 🙂 Pozdrawiam!

  • Jestem tego samego zdania! Zdrowie górą!

  • Miło mi to słyszeć 🙂

  • Mam takie zdanie Jak ty, niestety po tym rozporządzeniu w mojej szkole sklepik zamknięto, bo stwierdzono ze przestanie on być opłacalny.

  • Takie głosy również słyszałam, że sklepiki będą zamykane z powodu braku opłacalności takiego biznesu. Ja z wielką chęcią bym mogła taki otworzyć, aby tylko pomóc młodym ludziom. Niestety, oni sami nie chcą dać sobie podać pomocnej dłoni…