Jak ograniczyć jedzenie słodyczy i fast-foodów?

Tak, dobrze przeczytałaś tytuł… Nie będzie o tym jak PRZESTAĆ jeść słodycze i fast-foody, a wyłącznie je ograniczyć! Ja mam takie zdanie, że każdy z nas jest tylko i wyłącznie człowiekiem, który powinien wiedzieć, kiedy jest czas na wypełnianie swoich obowiązków, a kiedy na zatracanie się w przyjemności. Tak więc dzisiaj mała pogadanka o ograniczaniu – zapraszam 🙂

O silnej woli, motywacji, samozaparciu i koncentracji na celu pisałam kilka razy. Na pewno znalazły się takie osoby, którym tego typu teksty nie pomogły (bądź pomogły na krótką metę). Dlatego dzisiaj chciałabym zaproponować Wam przydatne narzędzie, które pozwoli ograniczyć to, co na diecie niepożądane, a zarazem zachęci do zdrowych przekąsek.

Kilka razy w swoim życiu rzucałam sobie wyzwania niejedzenia słodyczy. Zazwyczaj było to 2 razy w roku, przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocą. Poza tymi okresami jadałam słodycze, ale dosyć rzadko, nie przesadzałam z nimi. Po prostu: była okazja – korzystałam z niej i nie odmawiałam sobie (oczywiście w granicach rozsądku). O wszystkim Was informuję, bo nieraz wrzucam zdjęcia swoich posiłków na instagram czy ask, a także udostępniam swoje dzienne jadłospisy. A więc macie do tego stały wgląd 🙂
Uwielbiam serniki, pizzę i Milkę. Nigdy temu nie zaprzeczę. Ale na co dzień wybieram ciasto fasolowe, faszerowaną paprykę i owsiane omlety. Świadomie. Bo dbam o swoje zdrowie, aby nie mieć sobie nic do zarzucenia. Najgorsze jest chyba to, kiedy nie spełniamy własnych oczekiwań. Inni ludzie nie powinni nas obchodzić, a jedynie nasze własne ja.

Jak radzić sobie z niepohamowanym podjadaniem słodyczy? Zrób listę w kalendarzu, pamiętniku, notatniku, na blogu czy po prostu w Wordzie i przyklej na lodówkę (jeżeli jesteś wyjątkowo opornym przypadkiem). Stwórz spis posiłków wyskokowych na najbliższy miesiąc. Takich, które mają się nijak do zbilansowanej, zdrowej diety, ale w mig poprawią humor po ich skonsumowaniu. Tzw. cheat meal może przybliżyć Cię także do długo wyczekiwanych efektów! Jeżeli nie mówimy o patologicznej otyłości, stanach chorobowych, okresie przygotowań do zawodów sylwetkowych czy kulturystycznych, a wyłącznie „kilku kilogramach do zrzucenia„, to na pewno 4 takie posiłki w miesiącu nie zrobią Ci krzywdy 🙂 Planujemy je po to, aby w ciągu całego tygodnia nie doszło do podjadania. Z góry wiemy, że zjemy coś np. w weekend i czekamy ze smakołykiem właśnie do tego dnia.
Ja jestem raczej konsekwentna w postawionych sobie celach, więc wystarcza mi zaplanowanie „w głowie”, że (najczęściej) w sobotę jem pół tabliczki czekolady, lody, ciastka, czy po prostu to, na co mam ochotę.
Ty zaś, jeżeli jadasz słodycze każdego dnia, nie skacz na głęboką wodę i zrób listę 15 produktów, które od razu po zjedzeniu będziesz wykreślać. W ten sposób zjesz o połowę mniej w ciągu całego miesiąca, to już jakiś sukces!

No tak, ale wiele razy pojawiają się na naszej drodze małe chochliki, które podkładają nam kłody pod nogi… A nimi są przykładowo, paradoksalnie, nasi najbliżsi. Nieraz demotywują, negują, słowami odwodzą od postawionych sobie celów, bo przecież już i tak wychudłaś, jakaś blada jesteś i ogólnie to masz anemię… Bo przecież od opływającej tłuszczem karkówki i po 5 kawałkach każdego rodzaju sernika od razu nabierzesz na twarzy kolorów i domniemana niedokrwistość zaniknie. Żarty 😀 Nie rozumieją tego, że robisz to dla własnego zdrowia, aby nie otłuszczać narządów wewnętrznych. Masz jeść i koniec! To jest właśnie jeden z czynników, który może prowadzić do naszej porażki, że nie czujemy wsparcia wśród bliskich, a co gorsze, spotykamy się z krytyką. Nie mówię tutaj oczywiście o całkowitym stronieniu od jedzenia, czyli zaburzeniach odżywiania, typu anoreksja czy ortoreksja, a jedynie o ograniczeniu niezdrowych produktów ze swojej diety.

Inną sprawą są nasze zachcianki, które nieraz też kobiety tłumaczą zbliżającą się miesiączką, stresami w szkole/pracy, przesileniem wiosennym, jesiennym czy innymi wyssanymi z palca rzeczami. Głupoty! To wszystko siedzi w naszej głowie. Jeżeli pojawiają się w niej takie myśli, oznacza to, że nie mamy w sobie wystarczająco dużo motywacji.

Jest także OBŻARSTWO. Oznacza to nic innego jak „od jutra” dieta, a więc dzisiaj hulaj (duszo) żołądku – jemy na zapas, objadamy się aż do bólu brzucha. Nie w tym rzecz, co to, to nie! Takie zapasy robione przed ustaloną sobie restrykcyjną dietą mogą prowadzić jedynie do większej ochoty na słodkie i słone przekąski podczas jej prowadzenia.

Musze Wam zdradzić małą tajemnicę (no, może dla niektórych to nie będzie nic zaskakującego…). NIE TYJEMY OD SŁODYCZY! Tyjemy od ogólnego nadmiaru jedzenia, nieracjonalnego dawkowania i niezbilansowanej diety. Dlatego jestem zdania, że nie jest potrzebne radykalne odcięcie się od tego smaku, a jedynie ograniczenie ich. Na co dzień możecie je zastępować zdrowymi odpowiednikami, np. wyżej wspomnianym ciastem fasolowym, trzyskładnikowym chlebkiem bananowym, czy ciasteczkami owsianymi. To spokojnie wystarczy, aby zaspokoić nasze żądze 🙂

Im bardziej sobie czegoś zakazujemy, tym prawdopodobnie mamy na to większą ochotę… Jeżeli podporządkujemy swoje życie dla diety, w chwilach słabości, kiedy już zjemy coś niedozwolonego, nasze wyrzuty sumienia będą jeszcze większe. Nie ma to najmniejszego sensu. Jeżeli się na coś decydujesz, rób to świadomie. Zjedz ciasto, ale wiedz, że robisz to na własną rękę. Będziesz musiała je strawić, w jakiś sposób na pewno będzie oddziaływało na Twój układ trawienny i cały organizm – to rzecz pewna. Więc nie dopuszczaj do swojej świadomości jakichkolwiek WYRZUTÓW SUMIENIA!

Nie zachęcam Was do jedzenia słodyczy. Po prostu stwórzcie swój schemat, odnajdźcie złoty środek w odżywianiu i tego się trzymajcie. Odgradzanie się od małych przyjemności i narzucanie sobie dietetycznego reżimu prowadzi tylko i wyłącznie do spadku motywacji, a to jest najmniej pożądaną przez nas rzeczą.

Pamiętajcie, nie łamcie danych samym sobie obietnic i trzymajcie się założonego przez siebie planu. To właśnie będzie Waszą codzienną motywacją – wygrana każda bitwa z własnymi słabościami i całościowo patrząc – walka 🙂

Pozdrawiam serdecznie i przesyłam buziaki ♥

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony http://kaboompics.com (oczywiście oprócz tych poniżej ;))

 

 

  • Anonimowy

    Ciekawy i przydatny post 🙂

  • Dziękuję bardzo, cieszę się, że mogłam pomóc 🙂