6 powodów, dla których zaczynam biegać

Postanowiłam zmienić nieco swój plan treningowy. Wszystko dlatego, że przez ostatnie miesiące dawałam z siebie chyba zbyt wiele, przez co mój organizm zaczął się buntować… Ale o tym w następnym wpisie. Dzisiaj zacznę od aktywności, do której wracam, a już tak wiele miałam do niej podejść. Oby teraz obeszło się bez rozstań 😀 Chciałabym, aby bieganie stało się moją drugą miłością, a przy okazji, może również garstkę z Was zachęcę do podjęcia się tego sportu.

1. Wzmocnienie wielu partii mięśniowych na raz – zostało potwierdzone, że podczas biegania nie pracują tylko i wyłącznie nogi, ale również ramiona, brzuch czy pośladki. Sama możesz się o tym przekonać po pierwszym biegu. Najpierw, bezpośrednio po treningu, faktycznie bolą uda, ale wygramolenie się z łóżka następnego dnia – to będzie nie lada wyczyn!
2. Bycie z samą sobą – jestem typem człowieka, który ciągle ma coś do zrobienia: a to odpisuję na maile, innym razem czytam książkę, znajdę czas na kucharzenie czy uczenie się do zaliczeń na uczelni 😀 Podczas biegania można się wyciszyć, pomyśleć wyłącznie o własnym „ja”. Biegając w okolicznościach przyrody – podziwiaj ją i kontempluj jej piękno. Wybierając ścieżki w środku miasta – zastanów się nad tym, jak mała jesteś w stosunku do całego wszechświata. Nim się zorientujesz, minie dystans, który miałaś pokonać, bądź upłynie czas przebieżki 🙂
3. Zastąpienie youtubowego treningu cardio – do tej pory najczęściej wybierałam cardio bądź interwały z różnych youtubowych kanałów. Dla urozmaicenia, teraz wybiorę się na zewnątrz. Nie rezygnuję z nich całkowicie, bo wiadomo, że w ulewę raczej mało przyjemnie jest biegać. Treningi na brzuch i górne partie ciała pozostaną tymi domowymi.
4. Pokonywanie własnych słabości – zawsze, kiedy planuję wrócić do biegania, pojawia mi się przed oczami pewna sytuacja. Biegałam z M. w wakacje 2 lata temu. Wtedy to, po przebiegniętych ok. 3 km i ostatnim sprincie pod górkę na 100% – zatrzymałam się na przystanku autobusowym, oparłam dłonie na kolanach i po prostu zaczęłam płakać. Byłam okropnie zła! Mimo, że chciałam dać z siebie wszystko, nogi odmawiały posłuszeństwa. M. zaczął mnie oczywiście uspokajać, ale mojej frustracji nie było końca. Nie chcę, aby dochodziło znów do tego typu sytuacji. Dlatego zacznę od lżejszych przebieżek, aby docelowo przebiec bez zatrzymania się 60 minut. Nie będę od początku się katować. Hołdując zasadzie małymi kroczkami do celu, spełnię swoje marzenie 🙂 Jeśli już jesteśmy przy marzeniach, wschód słońca i morze byłyby idealną scenerią ♥
5. Udowodnienie partnerowi, że mogę – nie chcę wyjść po raz kolejny na słabiaka. Zależy mi na opinii M. ponieważ dla niego taki dystans, jaki ja pokonywałam z językiem na brodzie, to pestka. Chciałabym po prostu, aby był ze mnie dumny. Udowodnię coś samej sobie, ale także jemu, A do tego potrzeba czasu, bo przecież nie zacznę kręcić maratonów po tygodniu treningów 🙂
6. Poprawa wyglądu sylwetki – widziałam wiele metamorfoz dziewczyn, które dzięki bieganiu straciły zbędne kilogramy, czy po prostu wymodelowały ciało. Ja chciałabym, aby moje stało się jędrniejsze i smuklejsze. Według opinii osób, które trenują bieganie regularnie – to naprawdę działa. A więc dlaczego nie miałabym zacząć?
Kto zaczyna biegać razem ze mną? Nie, nie tylko przez okres przedwakacyjny, kiedy to każda chce wyglądać jak milion dolarów. Ja chciałabym wdrożyć tę aktywność fizyczną do swojego trybu życia na czas dłuższy, a może i na zawsze?
Czekam na Wasze komentarze, buźka 🙂
Zdjęcia pochodzą ze stron: 1, 2, 3
  • Anonimowy

    ja też biegam, jeżdzę na rowerze i widzę efekty! 🙂 powodzenia, trzymam kciuki!

  • Super! Buziaki 🙂

  • I ja biegam! 😀 Co prawda tylko w piątki, ale dobre i to 🙂
    Bardziej zależy mi na kondycji, niż na chudnięciu.
    Trzymaj się i dawaj nam tu znać jak Ci idzie :*

  • Ja też szczególnie właśnie chciałabym skupić się na poprawieniu kondycji 🙂 Buziaki!