Dietetyka – semestr II

Właśnie minął mi drugi semestr studiów. Dla osób „niewtajemniczonych”, jestem na kierunku dietetyka na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Ten rok minął niesamowicie szybko! Zapraszam na małą pogadankę o przedmiotach, wymaganiach i mojej aktywności towarzyszącej studiowaniu 🙂

Dla przypomnienia, pierwszy wpis o wyborze kierunku, moim liceum oraz I semestrze znajdziecie TUTAJ 🙂
Przedmioty, których uczyłam się w tym semestrze to: podstawy żywienia człowieka, język angielski, historia nauki o żywności i dietetyce, wychowanie fizyczne, biochemia ogólna i żywności, genetyka, prawo i ekonomika w ochronie zdrowia oraz żywność pochodzenia zwierzęcego z produkcji klasycznej i ekologicznej. Łącznie 8 przedmiotów, o 4 mniej niż w I semestrze. Każdy krótko opiszę, w razie pytań o konkrety – możecie je zadawać w komentarzach lub mailowo (careyou2111@gmail.com)
 
Podstawy żywienia człowieka
(30h wykładów, 30h ćwiczeń)
Zaczynamy od tego przedmiotu, bo był chyba najbardziej interesujący. Omawiane były podstawy podstaw, czyli wszystkie makroskładniki, mikro- i makroelementy czy choroby związane z układem pokarmowym. Często publikowałam Wam zdobytą wiedzę w moim cyklu Ciekawostki dietetyczne (klik). Na ćwiczeniach mieliśmy dwa projekty na zaliczenie: ułożenie jadłospisu dla siebie oraz dla innej osoby (ja zajęłam się dietą redukcyjną). Pracowaliśmy na programie do układania diet od Instytutu Żywności i Żywienia. Wszelakie normy, do których mieliśmy się stosować znajdziecie tutaj. Cieszę się, że przedmiot ten pojawił się już na I roku studiów, ponieważ we wcześniejszych latach studenci mieli z nim styczność później. Z wyników jestem zadowolona – jadłospisy zaliczyłam na 5, końcowy egzamin na 4 🙂

Język angielski (poziom B2)
(30h ćwiczeń)
Angielskiego miałam dwa razy więcej niż w pierwszym semestrze, ale jeżeli ktoś myśli, że na studiach nauczy się języka – myli się… Ja po rozszerzonym języku w liceum teraz czuję, że się cofam. Całe szczęście, że na własną rękę czytam dużo artykułów w obcym języku 🙂 Książka, jaką opracowujemy, opiera się na słownictwie z tematyki dietetyki. Semestr zakończyłam piątką.

Historia nauki o żywności i dietetyce
(30h wykładów)
Przedmiot lekki, łatwy i przyjemny. Miał charakter bardziej „pogawędkowo-humanistyczny”. Dowiedziałam się kilku rzeczy z historii powstawania najpowszechniejszych produktów spożywczych, o dietach alternatywnych; poza tym oglądaliśmy filmy m.in. o McDonaldzie i najbardziej znanych koncernach przemysłu spożywczego. Za obecności miałam 4,5, ale przystąpiłam do zaliczenia, aby poprawić ocenę na najwyższą (wydaje mi się, że mi się udało, ale oficjalnych wyników jeszcze nie ma).

Wychowanie fizyczne
(15h ćwiczeń)
WF-u było mało, bo zaledwie 10 zajęć. Zmieniła mi się prowadząca, ale nadal robiłyśmy to, co w zeszłym semestrze (siatkówka, sala fitness, siłownia). Nowością był taniec, ale nie wspominam go dobrze haha Jak na WF przystało, 5!

Biochemia ogólna i żywności
(30h wykładów, 45h ćwiczeń)
Najcięższy, najbardziej wymagający przedmiot (jak już można sądzić po nazwie). Ale nie taki diabeł straszny, jak go malują 🙂 Dałam sobie radę z chemią wcześniej, dałam radę i z biochemią! Fajne było to, że pracowaliśmy na materiałach związanych z naszym kierunkiem, np. rukolą, szpinakiem, pankreatyną czy… śliną (tak, trzeba było pluć, pozdrawiam Zuzię haha). Z tego modułu było także najwięcej kolokwiów (takich sprawdzianów w trakcie). Z egzaminu w sesji dostałam 4,5 🙂

Genetyka 
(30h wykładów, 15h ćwiczeń)
Jeżeli pamiętacie genetykę jeszcze z gimnazjum lub liceum, dalibyście radę 🙂 Wszystko to tak naprawdę powtórzenie materiału, może z małym rozszerzeniem. Krzyżówki, Mendel, choroby związane z płcią, chromosomy. Zarówno wykłady, jak i ćwiczenia były ciekawe. kontynuajcą będzie nutrigenomika za kilka semestrów. Przedmiot zaliczyłam, aczkolwiek nie wiem jeszcze na jaką ocenę.

Prawo i ekonomika w ochronie zdrowia
(30h wykładów)
Przedmiot – „zapychacz”, ale wytrzymało się 🙂 Związany z tematem był jedynie ostatni wykład, z którego i tak nie było nic na zaliczeniu. Poza tym dowiedziałam się wielu rzeczy o podatkach, bankach, kredytach. Tym jestem trochę zawiedziona… Byłam zaniepokojona swoim wynikiem po oddaniu kartki z zaznaczonymi odpowiedziami, jednak wszystko dobre, co się dobrze kończy – 4 🙂

Żywność pochodzenia zwierzęcego z produkcji klasycznej i ekologicznej
(15h wykładów, 15h ćwiczeń)
Wykłady opierały się na tematach ekologicznego rolnictwa i certyfikacji, zaś na ćwiczeniach laboratoryjnych porównywaliśmy jajka, parówki, miody (najlepszy np. wrzosowy ♥ lub eukaliptusowy ♥) czy mleka. Jak pewnie się domyślacie, zajęcia praktyczne były ciekawsze. Przedmiot był odpowiednikiem roślin konsumpcyjnych z upraw klasycznych i ekologicznych. Także nie wiem na jaką ocenę zaliczyłam przedmiot, ale nie będzie to raczej niżej niż 4 🙂

Swój drugi semestr studiów również uważam za udany 🙂 Oceny są dobre, więc będę starała się o stypendium naukowe, a także za działalność dodatkową, ponieważ w tym semestrze angażowałam się w Studenckie Koło Naukowe Dietetyków, z którym organizowałam m.in. zajęcia dla przedszkolaków, spotkania dla rodziców dzieci w wieku szkolnym oraz Fit Festiwal na Targach Lublin, gdzie również uczestniczyłam w treningu z ekipą Ewy Chodakowskiej! 

W przyszłym semestrze czekają mnie m.in. chemia żywności, kliniczny zarys chorób, technologia żywności czy analiza i ocena jakości żywności. Nowe wyzwania przede mną! Ale póki co, muszę jeszcze odbyć 6 tygodni praktyk zawodowych w jednej z poradni dietetycznych. Trzymajcie kciuki, aby wszystko poszło po mojej myśli, bo pod koniec września czeka mnie także z tego egzamin. 

Do usłyszenia w tej serii za kilka miesięcy! Miłych wakacji 🙂

Źródło zdjęcia: 1

 
  • Dorota Adamiak

    kurczę.. jak czytam Twoje wpisy na temat studiów to aż żałuję, że wycofałam papiery z uczelni (tak, też bym była w Lublinie na UP :)) i wybrałam jednak inny kierunek, ale też w Lublinie i też jestem tak w sumie zadowolona 🙂 ale ja nie o tym.. mam pytanie.. bo chcę na własną rękę poszerzać swoją wiedzę o żywieniu i szukam jakichś ciekawych pozycji książkowych, które były by godne przeczytania i czy mogłabyś mi coś polecić ? 🙂 z góry dzięki 🙂 pozdrawiam 🙂

    • A co obecnie studiujesz i na jakiej uczelni?
      Ja jestem zadowolona ze studiów na UP, jak już pewnie zauważyłaś 🙂
      Takie, które mogę polecić, bo sama przeczytałam są na zdjęciu + „Pij mleko będziesz chory” Alissy Hamilton” (już niedługo recenzja na moim blogu) + „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” Giulii Enders (jestem w trakcie, bardzo ciekawa). Do tego dochodzą oczywiście podręczniki akademickiego do: biochemii, anatomii, fizjologii, chemii organicznej i nieorganicznej – to ja posiadałam.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • Dorota Adamiak

        Finanse i rachunkowość na polibudzie 🙂 co prawda do tej pory trochę mi szkoda tego, że nie zdecydowałam się jednak na dietetykę, bo jednak nadal mnie to bardzo pasjonuje, ale z drugiej strony rachunkowość też jest dla mnie bardzo interesująca 🙂 myślałam, aby może robić 2 kierunki albo jeden zaocznie a drugi normalnie, ale jak jeszcze z FiRem dałabym jakoś radę tak myślę, że z dietetyką mogłoby być ciężej :/ ale zawsze mogę sama czytać i uczyć się na własną rękę pewnych rzeczy 🙂
        i dziękuję za te tytuły 🙂 na pewno po nie sięgnę 🙂

        • Sama pogłębiaj wiedzę 🙂 Z tego co się orientuję, studiowanie dwóch kierunków to naprawdę ciężka sprawa. Albo skupia się wyłącznie na jednym, albo oba ledwo co się zalicza. A na dietetyce jest „trochę” nauki, podstawy biologii i chemii po pierwszym roku trzeba mieć w małym paluszku. Życzę powodzenia i miłego czytania 🙂