Power Pump – alternatywa dla siłowni

Wszyscy ćwiczą albo na siłowni, albo w domu… A może bardziej motywujące dla Ciebie będą zajęcia fitness w grupie? Wokół otaczają Cię inne trenujące osoby, przed którymi nie możesz przecież okazać słabości! Jakiś czas temu wybrałam się z koleżanką na Power Pump. Ona była już po kilku zajęciach, dla mnie były to pierwsze tego rodzaju. Jak mi poszło? Szczegóły poniżej 🙂

Zacznijmy od tego czym tak właściwie jest Power Pump (znany również jako Body Pump)

  • są to ćwiczenia ogólnorozwojowe (wytrzymałościowo-siłowe)
  • polegają na wykonywaniu w rytm muzyki ćwiczeń ze sztangą o dowolnym obciążeniu, które dobieramy do własnych możliwości
  • ćwiczenia są intensywne, przerwy bardzo krótkie, dlatego też szybko czuć zmęczenie mięśni
  • zajęcia rozpoczęły się od wzmacniania mięśni nóg (martwe ciągi, przysiady wąskie i szerokie, wypady nóg, unoszenia bioder). Po serii ćwiczeń, które wykonywaliśmy w różnej liczbie powtórzeń, przeszliśmy do…
  • wzmacniania bicepsów, następnie…
  • mięśni klatki piersiowej, tricepsów, barków, a wisienką na torcie były…
  • brzuszki (proste i skośne).
  • poza ćwiczeniami na brzuch, reszta polegała na wznoszeniu lub opuszczaniu sztangi – na jedno tempo, dwa, trzy lub cztery (wolno lub szybko), w różnym położeniu rąk, nóg czy całego ciała
  • po każdej partii mięśniowej występowało jej krótkie rozciąganie, zaś na koniec stretching całego ciała
  • do ćwiczeń wykorzystuje się również same talerze z obciążeniem (bez sztangi, np. do rozpiętek na boki leżąc), matę i step
  • nie zapomnijcie wziąć na salę butelki wody i ręcznika!

Tak jak już wspomniałam, poszłam na te zajęcia pierwszy raz, zachęcona przez koleżankę, która oponowała przed fitness jumpingiem (czyli aerobikiem na trampolinach), z którym ja jestem już z kolei zaznajomiona. Tak serio, Power Pump jest dwa razy cięższy od trampolin! Mrowienie w rękach, brak energii czy trzęsące się nogi – podobno to wszystko mija. Do wprawy dochodzi się po miesiącu regularnych ćwiczeń.

Otaczały nas młodsze i starsze kobiety. A nawet, ku mojemu zdziwieniu, jeden mężczyzna. Chociaż, nie powinnam być zdumiona, ponieważ pierwotną ideą jaka przyświecała Philipowi Millsowi, czyli twórcy programu Body Pump, była chęć przyciągnięcia na zajęcia fitness właśnie mężczyzn! Ale już wróćmy do tych pań… Obciążenie, jakie nakładały na sztangi kobiety w wieku około 40 lat dwukrotnie albo i nieraz trzykrotnie przewyższało moje (słabe?) 2,5-7,5 kg. Mniejsze ciężarki nakładałam przy intensywniejszych ćwiczeniach, sugerowanych przez Karolinę, a większe dokładałam przy ćwiczeniach na dolne partie (to one są w moim przypadku mocniejsze). Nic dziwnego, że obserwowane przeze mnie reprezentantki płci pięknej tak świetnie sobie radziły. Uczęszczają na te zajęcia 3 razy w tygodniu już od dobrych kilku miesięcy. Oczywiście nie czuję zazdrości. Podziwiam i chylę czoło 🙂

Plusem jest to, że instruktorka pokazuje ćwiczenie, a za chwilę robi sobie przerwę, aby poprawiać technikę innych osób. Mi zwróciła uwagę kilkukrotnie, za co jestem wdzięczna, ponieważ wychwytywała niewłaściwie wykonywane przeze mnie ruchy, co zapobiega kontuzjom.

Ponarzekam jedynie na jedną rzecz, tzw. zakwasy, czyli mikrourazy. Najbardziej dokuczał mi ból bicepsów i tricepsów, przez co zaraz po zakończonym treningu ledwo mogłam utrzymać kierownicę w samochodzie. Pewnie domyślacie się jak wyglądałam następnego dnia, kiedy zgarbiona jechałam na rowerze, bo nie było możliwe wyprostowanie rąk w stawie łokciowym. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy plułam sobie w brodę, że nie pozostałam przy tych 2,5-kilogramowym obciążeniu. W Lublinie ćwiczę z 5-kilogramowych kettlebellem (i jest już zbyt lekki), ale nie używałam go już od dobrych 2 miesięcy, stąd pewnie tak bolesna odpowiedź moich mięśni. Nóg wyjątkowo nie skatowałam, przynajmniej dolna część ciała dawała w kolejnych dniach radę 😀

Chętnie wrócę na Power Pump. Jeżeli chcecie rozwinąć najważniejsze partie mięśni i nie spędzać godzin na siłowni, te zajęcia są dla Was idealne! Jeśli jednak w ogóle nie uprawiacie żadnego sportu lub nie chodziliście wcześniej na siłownię, skorzystajcie na rozgrzewkę z innych zajęć, np. TBC lub ABT.

Wrzucam Wam także filmik instruktażowy, abyście zobaczyły jak to wszystko wygląda „w ruchu”. Wykonanie – najbardziej znany zespół trenerów Power Pump – Les Mills.

I ciekawostka na koniec. Godzina ćwiczeń przy muzyce to około 600 spalonych kalorii. Warto!

Źródła zdjęć:

https://pl.pinterest.com/newkid900/body-pump/