Gdzie smacznie i zdrowo zjeść w Krakowie – moje propozycje restauracji

Kochani! Przychodzę dzisiaj do Was, aby podzielić się moimi kulinarnymi doznaniami z Krakowa 🙂 Cały weekend spędziłam w tym mieście na konferencji naukowej (z której relacja również za kilka dni na blogu) oraz zwiedzaniu, przy czym musiałam przecież doładować się energią płynącą z pożywienia! Zapraszam na śniadanie, dwa obiady oraz deser. Głodni? 🙂

Śniadanie

Z polecenia koleżanki poszłam do Bunkra (pl. Szczepański 3a). Zamówiłam obwarzanek krakowski, ale nie taki zwyczajny! Ze szpinakiem, baba ghanoush (pasta z bakłażanów i sezamu), mozzarellą i domową salsą pomidorową. Jak widzicie, jest to wersja wegetariańska. Jeśli nie wyobrażasz sobie śniadania bez mięsa, nie martw się, restauracja oferuje także obwarzanki z salami bądź kurczakiem 😉 Podanie – pierwsza klasa! Smak – rewelacja! Czas oczekiwania to ok. 15 minut, zaś duża kawa została przyniesiona natychmiast. Całość to koszt 20 zł. Bunkier oferuje także jajka podawane na wszelakie sposoby (np. po benedyktyńsku, florentyńsku), hummus, pancakesy czy croissanty. W dodatku to bardzo klimatyczne miejsce. Wróciłabym tam… 🙂

Obiad

Pierwszego dnia mojego goszczenia w Krakowie zdecydowałam, że dam się ponieść fantazji i uliczkom, a co za tym idzie – zjem obiad tam, gdzie mnie coś zaintryguje bądź zaciekawi. Tak oto trafiłam do Ghanesh, mieszczącego się przy ul. św. Tomasza 18. Wybrałam to miejsce, gdyż jest to indyjska restauracja, a już od pewnego czasu miałam zamiar skosztować tego typu smaków. Wybrałam pozycję z Lunch Menu (serwowane od poniedziałku do piątku 12:00-16:00) – cabbage kofta, czyli soczyste pulpety z kapusty w łagodnym sosie z dodatkiem mąki z cieciorki, jogurtu oraz przypraw indyjskich. Każde danie podawane jest z ryżem basmati oraz chlebkiem naan. Za tym ostatnim bardzo tęskniłam, jadłam go 3 lata temu w Londynie, mieszkając u rodziny pochodzącej z Bangladeszu. Danie bardzo mi smakowało 🙂 Nie obyło się również bez mango lassi, czyli napój jogurtowy o smaku mango. Owoc miał wyrazisty, soczysty smak. Na zestaw czekałam ok. 15 minut. Całość kosztowała 31 zł, a brzuszek był w pełni najedzony. Wybaczcie, ale ze względu na słabe oświetlenie nie udało mi się zrobić zdjęcia, więc poniższe pochodzą ze strony restauracji.

W niedzielę moim planem było zjedzenie burgera w Krowarzywa (ul. Sławkowska 8). Jest to restauracja serwująca potrawy w 100% roślinne i tworzone z troską o środowisko i zwierzęta. Właściciele deklarują, że ich burgery zawierają 30% mniej kalorii, 41% więcej błonnika, dokładnie tyle samo białka i zero cholesterolu, w porównaniu do burgerów mięsnych. Ale jak pewnie wiecie, tak właśnie jest z wegańskimi daniami 🙂 Dodatkowo, nawet talerzyki oraz sztućce są wykonane z materiałów wielokrotnego użytku. Wystrój miejsca jest surowy i minimalistyczny. Wybrałam tofex składający się z ciemnej bułki, wędzonego, marynowanego, pieczonego tofu, świeżej papryki, sałaty, ogórków piklowanych, czerwonej cebuli, liści szpinaku, oraz kiełków. Do tego dobrałam ser wegański oraz plastry buraka (buraczex :D). Do wyboru są także dwa sosy w cenie burgera, ja postawiłam na majonez wegański i sos koperkowy. Połączenie – strzał w dziesiątkę. Jak to z burgerami, nie obyło się bez chociażby minimalnego wybrudzenia się. Ale to stały punkt programu :p Koszt: 18 zł. Czas oczekiwania: 5 minut 🙂

Deser

Mówię, że to deser, a sama jadłam to ciasto na kolację… Tak akurat wyszło, ale przecież zdrowe nie tuczy 😀 Na mojej liście miejsc, do których koniecznie muszę pójść zjeść było oczywiście Legal Cakes (ul. św. Tomasza 25)! Batony już jadłam i byłam po prostu w siódmym niebie, tak zachwycona ich składem i smakiem. W restauracji do wyboru było kilka ciast. Zastanawiając się pomiędzy Maxi Kingiem, a Banoffee – wybrałam to drugie. Chyba każdy kocha połączenie bananów z masłem orzechowym. Mmmm, pycha! Podanie natychmiastowe, a smak wyśmienity. Wiele słyszałam o przemiłej obsłudze w cukierniach Legal i sama się oczywiście też nie zawiodłam. Za solidny kawałek ciacha zapłaciłam 18 zł. Można powiedzieć, że to dosyć dużo. Jednak mamy pewność, że takim przysmakiem dostarczymy sobie samych „dobrych” kalorii. Zapomniałabym, przy każdej porcji macie dokładnie wyliczoną ilość dostarczanej energii oraz makroskładników, co jest bardzo dużym plusem.

To by było na tyle 🙂 Jak widzicie, wszystkie z wymienionych przeze mnie restauracji znajdują się przy Starym Rynku. Z tego co wiem, wiele ciekawych miejsc jest także na Kazimierzu. Tam również byłam, ale tylko spacerowałam. Poza tym byłam na Wawelu oraz w Muzeum Narodowym. Zostawiam Was ze sklejką z pięknego Krakowa. Do napisania 🙂