Zupy krem z Biedronki – test I Przepis na domową zupę marchewkową

Hej 🙂 Dzisiaj przychodzę do Was, aby zachęcić Was do jedzenia zup! To świetne przekąski, stanowią jedną z pięciu porcji warzyw oraz są doskonałym źródłem błonnika pokarmowego. Znacie te gotowe do spożycia z Biedronki? Jeśli nie – zapraszam do przeczytania mojej opinii na ich temat oraz do zapoznania się z przepisem na moją domową zupę marchewkową. Enjoy 🙂

Takie 450-gramowe kubeczki znajdziemy w Biedronce gdzieś obok mieszanek sałat i natek. Cena regularna to 3,99 zł, ale często bywają także w promocji. Są gotowe do wstawienia do mikrofalówki i podgrzania. Mają poręczne opakowania, z których na pewno nic nie przecieknie (folia+plastikowa nakładka-wieczko). Mi osobiście spodobał się także design etykiety, jest przyjemny dla oka 🙂

Być może wcześniej znaliście takie posiłki „to go” firmy Marwit lub Pan Pomidor. Biedronka jest oczywiście jak zawsze tańsza (i za to ją baaaaardzo lubię) i ogólnodostępna. Sama polecam takie zupki swoim podopiecznym i pacjentom, szczególnie dla osób zabieganych lub studentów 😉

Próbowałam już chyba wszystkich smaków, ale dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić opinią na temat kremu z marchwi i czerwonej soczewicy, kremu z cukinii oraz kremu z dyni. Inne, jakie możecie dostać w sklepie to m.in. krem pomidorowy, brokułowy, z zielonego groszku.

 

Wszystkie zupy są bardzo wyraziste, dobrze doprawione, przyrządzane z naturalnych składników. Bez konserwantów i polepszaczy smaków. Za to wielki plus 🙂 Z tych trzech propozycji najbardziej posmakowała mi dyniowa (w jej składzie jest jednak cukier, jednakże ilościowo ma go nawet mniej niż bezcukrowy krem z marchwi). Jak pewnie zauważyliście, ten wariant smakowy nie jest wegański 🙂 Zazwyczaj taki kubek dzielę sobie na dwie porcje i zjadam jako przekąskę w ciągu dnia z pieczywem bądź stanowi on dla mnie pierwsze danie obiadowe. Te zupki sycą naprawdę na długo, szczególnie gdy dodacie do nich jeszcze jakieś źródło tłuszczów, np. pomidory suszone w oleju, pestki dyni czy sezam ♥

kolor dyniowej jest po prostu obłędny!

Marchewkowo-soczewicowa ma podwyższoną zawartość białka, właśnie ze względu na dodatek strączków. Jest to idealna pozycja dla osób na diecie roślinnej.

Sama ostatnio również gotuję sobie zupy, które starczają mi na 5-6 dni, a więc mam „spokój” na prawie cały tydzień 🙂 Koszt proporcjonalnie jest również o wiele niższy od tych sklepowych, więc jest to ogromna zaleta domowego jedzonka. Ostatnio zakochałam się po prostu w kremie marchwiowo-imbirowym. Poniżej przepis 🙂

? MARCHEWKOWO-IMBIROWA ZUPA KREM ? 

✓ 1/2 selera

✓ 1 duża pietruszka

✓ 1/2 cebuli czerwonej

✓ 3 marchewki

✓ 4 ziemniaki

✓ świeży imbir

✓ przyprawy: jarzynka bez soli, cząber, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe

Warzywa myjemy, przekrawamy na mniejsze kawałki. Wlewamy wodę do dużego garnka (do połowy objętości), wrzucamy warzywa, dodajemy przyprawy i imbir. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem do miękkości warzyw (ok. 2h). Blendujemy. Przechowujemy w lodówce. W następne dni podgrzewamy w mniejszym garnku, aby kilkakrotnie nie poddawać wysokiej temperaturze całości zupy. Podajemy z suszonymi pomidorami i świeżą bazylią.

 

Jaką zupą Was najbardziej zachęciłam? Może tak jak ja gotujecie kremy same i chciałybyście podzielić się przepisem i zainspirować mnie do kolejnych kulinarnych wyczynów? Dajcie znać w komentarzach! Do napisania 🙂