Trzy tygodnie bez mięsa – wyzwanie

Cześć Kochani! Długo nie pojawiały się wpisy na blogu. Z jakiego powodu? Z braku czasu, pomysłu, motywacji… Wpadając na pomysł pewnego wyzwania, postanowiłam naskrobać coś tutaj dla Was, aby dotarł on do szerszego grona odbiorców, nie tylko Instagramowiczów. Jak już zauważyliście po tytule, postanowiłam na pewien zrezygnować z mięsa. Nie, nie na zawsze (przynajmniej nie planuję :)). Dlaczego to robię? Czym zastąpię mięso? Jak teraz wyglądają moje posiłki? Odpowiedź znajdziecie poniżej, zapraszam serdecznie!

W jakim celu rezygnuję z mięsa?

Od kiedy pamiętam, na czas adwentu rezygnowałam z jedzenia słodyczy. Z racji tego, że teraz nie jest to dla mnie duże wyrzeczenie, bo na co dzień i tak ich nie jadam, postanowiłam pójść o krok dalej. Pomyślałam: „A może mięso?”… Mam za sobą już tygodniowe wyzwania typu Jadłospis bez nabiału czy Śniadania białkowo-tłuszczowe. Mięso pojawia się praktycznie każdego dnia w moim menu, starałam się z niego rezygnować wyłącznie w piątki. Musze Wam powiedzieć, że od kiedy zaczęłam trzeci rok studiów, czyli od około 2 miesięcy, rzadko kiedy jadłam inny rodzaj mięsa niż drób. Lubię chude mięso, szczególnie indyka. Wołowina smakuje mi jedynie w spaghetti lub burgerach. Za wieprzowiną nie przepadam całkowicie, ale zjem ją od czasu do czasu. Zazwyczaj nie jadałam jakichś ogromnych ilości mięsa, aczkolwiek dziennie były to raczej dwie porcje. Wiem, że swoje zapotrzebowanie na makroskładniki spokojnie dam radę zaspokoić bez tej grupy produktów, więc dlaczegoby nie spróbować? 🙂 Idąc tym tropem, stwierdziłam że bez problemu uda mi się na trzy tygodnie wyłączyć mięso z mojego jadłospisu całkowicie. Nie chodzi tu o poprawę mojego stanu zdrowia, bo zarówno lipidogram, gospodarka węglowodanowa, jak i cała morfologia jest w porządku. Bądź co bądź, robię to z ciekawości, aby zdobyć nowe doświadczenia i być może poznać inne smaki i wykorzystywać częściej te produkty spożywcze, które do tej pory gościły na moim talerzu „od święta”.

Jak długo mam zamiar stosować tą dietę?

Jak już chyba wspomniałam – przez 3 tygodnie. Zaczęłam 3 grudnia, a skończę 25 grudnia, czyli w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Można powiedzieć, że robię sobie taki bardziej wymagający post od produktów mięsnych 🙂 Chociaż wyzwanie już trwa od dwóch tygodni, być może zachęci to którąś z Was do podjęcia go razem ze mną! Jeśli masz ochotę, będzie mi niezmiernie miło gdy dołączysz!

Czym zastąpię mięso?

  1. Nasiona roślin strączkowych (pot. strączki) – jest to roślinne źródło białka, a także skarbnica błonnika pokarmowego, zdrowych kwasów tłuszczowych, wielu witamin (zwłaszcza z grupy B) i minerałów (K, Ca, Fe). Zawierają nawet do 35% białka. Należy pamiętać o prawidłowym przygotowaniu strączków oraz ich odpowiednio długim ugotowaniu. Dzięki temu zminimalizujemy ilość substancji antyodżywczych, np. tioglikozydów, trisacharydów czy kwasu fitynowego. Strączki, po które będę sięgała podczas swojego wyzwania to:
  • ciecierzyca
  • soczewica (czerwona i zielona)
  • fasola
  • groch

Warto wymienić tu także soję (i produkty jej przetwórstwa) oraz bób (świeży niestety tylko w lecie :().

2. Ryby – jadam je obecnie średnio 2-3 razy w tygodniu i myślę, że teraz zwiększę ich podaż do 3-4 razy w tygodniu. Lubię je jeść i przyrządzać, nie stanowią dla mnie kulinarnego problemu 🙂 Ryby również bogate są w białko, tłuste odmiany w wielonienasycone kwasy tłuszczowe (EPA+DHA), a także witaminy (A, D, E, K) czy minerały (Mg, I, Zn). Myślałam również nad ich wykluczeniem z mojego jadłospisu, ale to może kiedyś 🙂 Pierwsze podejście nie będzie aż takie drastyczne. Wybierać będę moje ulubione gatunki, ale jeśli natknę się na coś nowego w sklepie, na pewno również skorzystam. Najczęściej przeze mnie wybierane:

  • tuńczyk (w wodzie)
  • pstrąg
  • łosoś
  • mintaj
  • dorsz
  • tilapia

Te dwie grupy produktów to dwie główne, które będą mi zastępowały mięso. Poza tym, oczywiście w mojej diecie nie zabraknie pełnoziarnistych produktów zbożowych (quinoa i inne kasze) czy orzechów, aby jak najbardziej urozmaicić pod względem odżywczym swój jadłospis.

Dlaczego nie weganizm?

Tak jak już wspomniałam – na tego typu restrykcje jeszcze przyjdzie czas i być może kiedyś pokuszę się o taki eksperyment. Póki co, za bardzo lubię jajka, aby rzucać się na taką głęboką wodę 😀 Poza tym, nie mam jeszcze wystarczającej wiedzy w bilansowaniu jadłospisów, aby podjąć się ułożenia stricte diety wegańskiej, szczególnie dla osoby aktywnej fizycznie i baaaaardzo aktywnej umysłowo 🙂

Gdzie można będzie znaleźć moje przykładowe bezmięsne posiłki?

Postaram się zamieszczać Wam co nieco na mojego Instagrama, aby chociaż kilka razy w tygodniu podrzucać Wam ciekawe pomysły na „wegetariańskie” (w cudzysłowiu, bo z rybami) dania. Znajdziecie je pod hashtagiem #veggiekjhealthy. Jeśli będziecie tym zainteresowaniu, mogę tworzyć taki wege full day of eating i zamieścić go tutaj, na blogu. Co Wy na to? 🙂 Już w tym wpisie postarałam się wrzucić Wam kilka zdjęć obrazujących moje wytrawne posiłki bezmięsne.

 

Jak podoba się Wam mój pomysł? Kto dołącza do wyzwania? Koniecznie dajcie znać w komentarzach jak się na to zapatrujecie oraz jakie macie zdanie o wegetarianizmie. Pozdrawiam!