Jeden dzień w Budapeszcie – co warto zobaczyć?

Na ten wpis trzeba było trochę poczekać – wybaczcie 🙁 Ale już wracam, już piszę relację, już zasypuję Was zdjęciami! Budapeszt – stolica Węgier – nigdy nie był na mojej liście must have zobaczenia w Europie. Jednak spontanicznie postanowiliśmy wybrać się tam razem ze znajomymi z uczelni. Jak zawsze, z wpisu dowiecie się: jak tam dotrzeć, co zobaczyć, ile funduszy przygotować i oczywiście – gdzie smacznie zjeść. Zapraszam 🙂

Do Budapesztu wybraliśmy się Polskim Busem. Wyjazd był z Krakowa, a więc musieliśmy dojechać tam z Lublina. W tym momencie nie pamiętam już ile dokładnie zapłaciłam za swój bilet w dwie strony, ale było to coś w granicach 50-60 zł. Nieraz można załapać się na takie promocje i podróżować do wielu europejskich stolic za przysłowiowe grosze. Prawda, podróż jest dosyć długa, ale na pewno komfortowa. Z nami nie jechało zbyt wiele osób, dlatego każdy miał dwa siedzenia dla siebie, dzięki czemu można było się przynajmniej przespać w pozycji embrionalnej 😀 Bus jechał całą noc, na miejsce dojechaliśmy około 7 rano.

 

 

Po przyjeździe, od razu kupiliśmy bilet 24-godzinny na całą komunikację miejską – metro, autobusy, trolejbusy. Kosztował 1650 HUF (ok. 22 zł). Aż żal porównywać to do cen w Norwegii, gdzie za 90-minutowy normalny bilet przesiadkowy trzeba zapłacić 30 zł. Różnica jest kolosalna i muszę Wam powiedzieć, że będzie takich więcej 🙂

 

załapaliśmy się pod Hogwartem (zamkiem go przypominającym) na „pokaz” jazdy na łyżwach w wykonaniu pary starszych ludzi – cudowny widok!

 

Wsiedliśmy w metro (w Budapeszcie są cztery linie – zielona, niebieska, czerwona i żółta) i ruszyliśmy do centrum. Większość tras pokonywaliśmy pieszo, ale zdarzało się, że podjeżdżaliśmy też do konkretnych punktów środkami transportu, aby zaoszczędzić czas i zobaczyć jak najwięcej. Mimo wszystko, oszacowaliśmy nasz dystans na około 30 km.

Planując wyjazd do Budapesztu, nasze zwiedzanie podzieliłam na dwie części – Budę, czyli prawą stronę Dunaju; oraz Peszt – lewą. W Budapeszcie są przepiękne mosty, łączące te dwie części miasta – na szczególną uwagę zasługują Most Łańcuchowy oraz Most Małgorzaty.

 

PESZT

Zacznijmy od lewej strony Dunaju. Tutaj widzieliśmy Parlament (z zewnątrz, z różnych stron). Wejście do środka jest płatne, kosztuje 1000 HUF. Robi wrażenie, na pewno go nie przeoczycie 🙂 Kolejnym punktem była Bazylika Św. Stefana na Placu Św. Stefana (punkt widokowy, wejście płatne). W tym przypadku również zachwycaliśmy się też architekturą z zewnątrz, bez wchodzenia na górę. Następne miejsce, które pojawiło się na naszej liście to Plac Bohaterów, a wokół niego – Pomnik Tysiąclecia, Muzeum Sztuk Pięknych, zamek Vajdahunyad, Lasek Miejski. Umiejscowiona jest też tutaj ulica wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – Andrassy ut., na której można zrobić zakupy w takich sklepach jak Burberry, Emporio Armani czy Louis Vuitton. W granicach Pesztu mieści się również Opera, jednak jej nie zdążyliśmy zobaczyć.

 

 

BUDA

Po prawej stronie Dunaju mamy to, co osoby interesujące się odżywianiem lubią najbardziej – Centralną Halę Targową z mnóstwem dobroci, szczególnie tych regionalnych. W takim miejscu ceny są na pewno dwa razy wyższe, dlatego tylko się po niej przeszliśmy, a zakupy postanowiliśmy zrobić w innym miejscu. Warto przejść się pod Zamek Królewski, skąd rozpościera się widok na Parlament, Most Łańcuchowy i Bazylikę św. Stefana. Niedaleko mieści się Baszta Rybaków, Kościół Macieja oraz Plac Świętej Trójcy, na którym stoi Pomnik Św. Stefana. Wszystkie te atrakcje są darmowe. Tuż obok, nad brzegiem Dunaju, znajduje się Wzgórze Gellerta (skąd jest cudowny widok na rzekę nocą), Cytadela i Kaplica Skalna. Te trzy miejsca niestety również sobie odpuściliśmy, ale na pewno są do zobaczenia kolejnym razem 🙂

 

Gdzie i co zjeść?

Za te miejsca ręczę w 100%: tradycyjny obiad – Frici Papa, grzane wino – Libella Kavezo. Przechadzając się ulicami Budapesztu zajdźcie na kurtosze, a w sklepie spożywczym warto zaopatrzyć się w świeże papryki (lub pasty, tak jak to zrobiłam ja) oraz wino węgierskie – Tokaj.

 

Ceny

Węgry, a przynajmniej Budapeszt, są tanie. Z uwagi na to, że to stolica, w mniejszych miejscowościach na pewno można zapłacić jeszcze mniej. Mój łączny koszt 24 godzin w Budapeszcie to 107 zł – bez ograniczania się.

Wydatki były następujące: herbata z miodem 360 HUF, kawa w McDonald’s 200 HUF, danie obiadowe (gulasz na winie+ziemniaki) 1368 HUF, grzane wino w pubie (nie pamiętam ile kubków :D) 1900 HUF, pasta paprykowa 259 HUF, wino Tokaj 1300 HUF, batonik 100 HUF, kurtosz 350 HUF (w Polsce zapłacilibyśmy za ten regionalny przysmak 2x więcej).

W celu przeliczania forintów węgierskich na złotówki, używałam tej strony: https://pl.coinmill.com/HUF_PLN.html

 

 

Czy można zwiedzić Budapeszt w jeden dzień?

Można. W Stolicy Węgier większość najważniejszych punktów, które warto zobaczyć znajduje się niedaleko siebie, dzięki czemu można szybko przemieszczać się od jednego do drugiego pieszo. Oczywiście, aby poznać lepiej miasto i zwiedzić większość interesujących miejsc „od środka”, czasu potrzeba trochę więcej. Jednak myślę, że jak na 24 godziny – nieźle się wyrobiliśmy!

 

Jak ze zdjęć podoba się Wam Budapeszt? A może widzieliście go na własne oczy? 🙂