Dietetyka – VI semestr + Czy warto studiować dietetykę?

Tak, to już koniec mojego ostatniego semestru na studiach licencjackich o kierunku dietetyka! Jak ten czas zleciał, nie wiem… Egzaminy zdane, praca dyplomowa obroniona, to czas na podsumowanie. Od października, już oficjalnie, rozpoczynam studia magisterskie – na tym samym kierunku oraz na tej samej uczelni. Wszystkich zainteresowanych tematyką moich studiów zapraszam przed ekran do dalszej części wpisu 🙂

Wcześniejsze wpisy z serii „Z pamiętnika dietetyka”:

Dietetyka – semestr I

Dietetyka – semestr II

Dietetyka – semestr III

Dietetyka – semestr IV

Dietetyka – semestr V

Jak co semestr, wpis zacznę od moich zajęć pozauczelnianych, czyli konferencji, kursów oraz szkoleń, w których uczestniczyłam w ubiegłym semestrze.

Prowadziłam warsztaty i zajęcia dla uczniów, pisałam artykuły naukowe do czasopisma Journal of Nutrilife, odbyłam kurs Food, Nutrition&Health organizowany przez Open2Study Australia (gorąco polecam wszystkim, którzy chcą podnieść swoje kompetencje nie wychodząc z domu!), w ramach pracy w Kole Naukowym organizowałam Festiwal Przedszkolaka, brałam udział w konkursie wiedzy o żywieniu Nutriada organizowanym przez UJ w Krakowie, uczestniczyłam w Kongresie Medycyny Stylu Życia WUM (bardzo podobała mi się poruszana tematyka i zwrócenie uwagi na rolę warzyw w diecie), miałam swoje postery oraz byłam współautorką referatów na Forum Młodych Przyrodników, a także przygotowałam poster na konferencję mojej uczelni „Ekologia człowieka”. We wrześniu mam w planach wziąć udział w konferencji na UE we Wrocławiu (dzięki czemu po raz pierwszy odwiedzę to piękne miasto ♥) oraz zaprezentować referat na drugim już Absolutnie Dietetycznie – czyli projekcie organizowanym w ramach Lubelskiego Festiwalu Nauki, którego mam przyjemność być współautorką.

Jak zawsze, dużo się działo, bo nie potrafię wysiedzieć w miejscu 🙂 Cieszę się, że udało mi się połączyć czynny udział w Kole z nauką, pisaniem pracy dyplomowej, dodatkowymi zajęciami z języka angielskiego oraz byciem starościną. Ten semestr był bardzo wymagający pod względem ilości poważnych, dodatkowych obowiązków.

Moja praca licencjacka nosiła tytuł „Anoreksja nervosa jako najczęściej występujące zaburzenie odżywiania wśród dziewcząt i młodych kobiet”. Była to praca badawcza, w której zamieściłam wyniki z autorskich kwestionariuszy – pierwszy dotyczył świadomości dziewcząt w wieku licealnym (uczestniczki to uczennice III LO w Suwałkach, którego jestem absolwentką) na temat zaburzeń odżywiania oraz prawidłowego żywienia, zaś drugi dotyczył stanu zdrowia dziewcząt chorujących na anoreksję – w tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim ochotniczkom, które uzupełniły moje ankiety – dzięki Wam powstała moja praca, ściskam każdą z osobna ♥

Co do samego pisania pracy – zajęło mi to prawie rok. Ale tylko dlatego, że już w wakacje 2017 zaczęłam szukać artykułów naukowych odnoszących się do mojej tematyki. Przez to zebrałam naprawdę pokaźną bibliografię, a cała praca liczyła sobie 70 stron (czyli praktycznie 2 razy więcej niż jest to wymagane).

Nadszedł czas na omówienie przedmiotów 🙂

 

Higiena i bezpieczeństwo żywności

(30h wykładów, 30h ćwiczeń)

Przedmiot bardzo przydatny i ciekawy dla osób, które w przyszłości chcą pracować w stołówkach, szpitalach lub lokalach gastronomicznych. Omawiane były zasady utrzymywania higieny podczas kontaktu z żywnością, a także normy prawne, kodeksy i systemy kontroli. W grupach przygotowywaliśmy prezentacje multimedialne oraz postery naukowe, ale wiedza była także sprawdzana poprzez kolokwia. Z egzaminu otrzymałam ocenę 4,5.

 

Normalizacja, standaryzacja i certyfikacja żywności

(15h wykładów, 15h ćwiczeń)

Nie był to wielce ciekawy przedmiot. Interesującą kwestią, którą wyniosłam z ćwiczeń, było przygotowanie w grupach własnego systemu jakości danego produktu – my wybrałyśmy sery podpuszczkowe. Polegało to na ustaleniu kryteriów jakim muszą sprostać producenci serów, aby mógł im zostać nadany „nasz” certyfikat potwierdzający wyższą jakość. Z zaliczenia końcowego uzyskałam 4.

Ochrona własności intelektualnej

(15h wykładów)

To jeden z tych przedmiotów, które muszą pojawić się w toku każdych studiów i po prostu nie ma zmiłuj, aby się bez niego obeszło. Niektóre informacje były faktycznie przydatne – w obecnych czasach bardzo ważne jest to, w jaki sposób korzystamy z czyjejś twórczości. Z zaliczenia końcowego otrzymałam 5.

 

Lecznicze właściwości ziół

(15h wykładów, 15h ćwiczeń)

W projektach przygotowywanym w ramach tego przedmiotu miałyśmy z Olą za zadanie omówienie ziół bezpiecznie stosowanych w przypadku dzieci, a indywidualnie należało skorygować jadłospis u kobiety z nadciśnieniem, wykorzystującej w swojej terapii zioła. Moja ocena końcowa to 5.

Przetwórstwo żywności ekologicznej pochodzenia roślinnego

(15h wykładów, 15h ćwiczeń)

Na ćwiczeniach porównywaliśmy produkty ekologiczne z konwencjonalnymi – szczególnie ciekawa okazała się ocena organoleptyczna podczas której stwierdziliśmy, że bardziej smakują nam produkty „zwykłe”, nie eko. Jednak odnosząc się do analiz chemicznych, w znacznej większości to produkty z gospodarstw ekologicznych okazały się być zasobniejsze w związki przeciwutleniające, a uboższe w nawozy azotowe. Z zaliczenia końcowego otrzymałam 4.

 

Rynek i marketing produktów żywnościowych

(30h wykładów, 15h ćwiczeń)

Na tym przedmiocie mieliśmy za zadanie przygotować swój produkt dietetyczny, który chcielibyśmy wprowadzić na rynek. Moja grupa postawiła na odżywkę białkową dla kobiet, w formie shake’a (mogliście widzieć butelkę na moim InstaStory). Wiele z Was pomyślało, że produkt ten po prostu gdzieś kupiłam, ale nie – został on stworzony od początku (projekt etykiety) do końca (zmiksowanie składników) przez moją grupę. Było to dla nas wielkim komplementem 🙂 Do projektu doszło zaliczenie końcowe, z którego otrzymałam ocenę dobrą.

 

Seminarium i praca dyplomowa

(30h ćwiczeń)

Na seminarium omawiana jest formuła pisania prac dyplomowych, ustalane są tematy, możemy zadawać wszelkie pytania dotyczące naszej obrony. Przy pracy magisterskiej na pewno będzie łatwiej, gdyż są już przetarte szlaki po licencjacie 🙂 Teraz „szliśmy po omacku”, ale nie było czym się stresować. Swoją pracę pisałam w Katedrze Chemii. Jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru! Jeśli studiujesz na UP i zastanawiasz się nad osobą, która miałaby być Twoim promotorem – napisz wiadomość prywatną, a pomogę w wyborze 🙂

 

Towaroznawstwo produktów roślinnych

(15h wykładów, 30h ćwiczeń)

Z przedmiotu tego nie chodziłam na wykłady, gdyż nakładały się one na moje dodatkowe zajęcia z języka angielskiego, więc wypowiem się tylko o ćwiczeniach. Ocenialiśmy (zarówno parametry chemiczne, jak i smak, zapach itd.) m.in. herbatę, kawę, piwo (tak tak :D), gumy do żucia czy wino. Pełen wachlarz produktów roślinnych! Nie był to może przedmiot bardzo związany z żywieniem – bardziej z technologią żywności, ale zawsze można było wynieść z ćwiczeń jakąś ciekawą informację. Z egzaminu otrzymałam 5.

 

Towaroznawstwo produktów zwierzęcych

(15h wykładów, 30h ćwiczeń)

Przedmiot bliźniaczo podobny do wymienionego przed chwilą, jednak prowadzony przez osoby z innej Katedry oraz oczywiście omawiający produkty pochodzenia zwierzęcego – mleko, jaja, mięso, miód. Ocenialiśmy je głównie poprzez badanie parametrów biochemicznych bądź wzrokowo. Praktycznie wszystkie informacje były dla mnie powtórzeniem z lat poprzednich, więc nauka nie stanowiła większego problemu. Z egzaminu uzyskałam ocenę bardzo dobrą.

To był dobry semestr, a także dobre całe 3 lata studiowania! Dzięki temu, że ciągle się coś w moim życiu dzieje, nie odczuwam nudy. Nie wyobrażam sobie każdego dnia po prostu siedzieć w salach ćwiczeniowych lub słuchać wykładów. To nie są studia, przynajmniej nie w moim mniemaniu. Studiowanie to coś więcej – samorozwój, poszerzanie horyzontów, kształcenie się, samorealizacja. Powtarzam to zawsze, wszędzie, każdemu! Mam nadzieję, że dzięki temu chociaż jeden ze studentów zmieni podejście do swojego kierunku (a może zmieni kierunek – na to nigdy nie jest za późno, jeśli nie sprawia Ci on przyjemności!) bądź zainspiruję do aktywnego studiowania przyszłych studentów – niektórzy zaczynają je przecież już za 2,5 miesiąca. Wielokrotnie już słyszałam, że motywuje Was moja postawa, że jestem jedną z niewielu osób, które tak pasjonują ich studia. Jest to miód na moje serce. Cieszę się, że to, co robię, jest tak pozytywnie postrzegane przez społeczeństwo.

Odpowiadając na pytanie z tytułu – chyba nie muszę Was do niczego przekonywać. Jeżeli chcecie kształcić się w kierunku żywienia, lubicie gotować, chcecie poznać szczegóły dietoterapii oraz wiele modeli żywieniowych – to jest właśnie kierunek dla Was. Według mnie – był to najlepszy wybór w moim życiu ♥

Teraz sobie i Wam życzę (chociaż odrobiny) odpoczynku, ładowania baterii, aby ze zdwojoną siłą zawojować na uczelni od października. Planów jest wiele, a więc i motywacja wysoko w chmurach. Z chęcią dowiem się, co Wy studiujecie i czy również macie w tym tak dużo pasji. Do napisania, za pół roku 🙂